A teraz jesteś tu:
Start > Podróże małe > Góry Stołowe / Skały Adrszpaskie 2015

Góry Stołowe / Skały Adrszpaskie 2015

Góry stołowe motocyklem

Kotlina Kłodzka 13-16.08.2015

W połowie sierpnia postanowiliśmy wybrać się na małą wycieczkę. Podróż rozpoczęliśmy w czwartek po pracy, aby nie tracić ani chwili. Cel: Kotlina Kłodzka. Mimo iż nie jest ona duża, postanowiliśmy każdą noc spędzić w innym miejscu. A tym samym zrobić małą pętle po północnej części tego malowniczego terenu.

Na miejsce pierwszego noclegu wybraliśmy gospodarstwo agroturystyczne w okolicach Złotego Stoku o nazwie „na skraju wsi”. Plan na kolejny dzień był ambitny. Odległość wprawdzie niewielka, jednak w planach mieliśmy całkiem sporo chodzenia. Dlatego bez zbędnego leniuchowania wyruszyliśmy w drogę z samego rana. Po drodze zahaczyliśmy o Ząbkowice, zobaczyć na żywo polską krzywą wieże. Odchylenie od pionu wynosi o koło 2m co nadaje jej dość nietypowy wygląd, tym bardziej ze po pożarze i zniszczeniu górnej części wieży w 1858r, została ona odbudowana nie zgodnie z istniejącym pochyleniem a już z zachowaniem pionu. Wieże można zwiedzać, jednak my żądni większych wrażeń po krótkim spacerze i kilku zdjęciach ruszyliśmy dalej.

Atrakcją tego dnia była przejażdżka drogą nr 387 zwaną również: drogą 100 zakrętów, która łączy Radków oraz Kudowę Zdrój. Jazda niekończącymi się zakrętami i serpentynami sprawiła nam wielką frajdę. Po przejechaniu całej 22km trasy, wróciliśmy na jej połowę gdzie znajduje się najwyższy szczyt Gór Stołowych – Szczeliniec Wielki 919m.npm. Jest to wspaniały punkt widokowy, który chcieliśmy zobaczyć. Do schroniska na Szczelińcu trzeba pokonać sporo schodów (około 600, a czas wejścia to około 40min), jednak podejście nie jest trudne, po drodze spotkaliśmy wiele rodzin z dziećmi i nawet maluchy dawały radę. Z punktu widokowego na szczycie rozpościera się piękny widok na rozległą nizinę. Imponująca jest różnica poziomów i otwarta przestrzeń, jednak nam brakowało czegoś na czym można by zawiesić oko. Chwila odpoczynku i ruszamy dalej na teren Parku Narodowego Gór Stołowych. Wejście to koszt 7zł (bilet normalny). Bilet obejmuje przejście szlakiem pośród skał o zróżnicowanej wysokości, m. in. punkty widokowe do których trzeba się wspiąć po metalowych schodach, a kawałek dalej zwiedzamy szczelinę skalną zwaną Piekiełkiem, głęboką na 18m  (z mikroklimatem, który pozwala oglądać tam śnieg w lipcu). Na trasie napotykamy wiele form skalnych o fantazyjnych kształtach i nazwach, takich jak Małpolud czy Odpoczywający wielbłąd. Po przejściu całej trasu zdecydowanie zgłodnieliśmy. Na ścieżce prowadzącej ze szlaku do głównej drogi jest kilka knajpek, każdy znajdzie coś dla siebie. Żeby nie tracić czasu posililiśmy się kebabem. Cena niewygórowana a posiłek sycący.

Nasz kolejny cel to Błędne Skały. Żeby dostać się do Rezerwatu należy od głównej drogi skręcić w tzw. Drogę Puszczańską. Jest to około 3,5km płatny odcinek (cena to 20zł) o ruchu wahadłowym. Wjazd na górny parking odbywa się o równych godzinach 8:00-19:00, natomiast godziny zjazdu z góry 30 min po każdej pełnej godzinie. Jest jeszcze możliwość pozostawienia samochodu na dolnym bezpłatnym parkingu i wejście spacerkiem na górę (ok. 50min). Jak się nietrudno domyślić wybraliśmy pierwszą opcję. Na górze trzeba uiścić kolejną opłatę za wstęp do Skalnego Labiryntu (bilet normalny 7zł). Ten szlak jest zdecydowanie krótszy niż na Szczelińcu, jednak bardzo wąskie przejścia pomiędzy skałami oraz liczne zaułki pozwalają poczuć klimat prawdziwego labiryntu – czasem było naprawdę ciasno. Przejście tej trasy zdecydowanie bardziej nam przypadło do gustu. Z tej urokliwej trasy ruszyliśmy na miejsce naszego kolejnego noclegu – Kudowy Zdrój. Wybraliśmy ośrodek o wdzięcznej nazwie „Relaks” w okolicy parku zdrojowego. Przytulny pokoik z balkonem i widokiem na Staw Zdrojowy pozwolił się cieszyć śniadaniem na powietrzu.

Na kolejny dzień zaplanowaliśmy wyjechać 30km za granice Polski. A dokładnie do czeskiego Skalnego Miasta Adrszpaskiego (czes. Adršpašskoteplické skály). Są to ogromne skały piaskowe, które pod wpływem wiatru, wody i mrozu przybrały ciekawe formy. Podobnie jak i te polskie skały większość ma własne nazwy, podane na tabliczkach (również po polsku).  Przejście całej trasy zajmuje kilka godzin, niektóre odcinki płaskie, niektóre to niekończące się schody. Po drodze jest sporo ławeczek i punków widokowych co pozwoli nam nabrać siły jeśli osłabniemy. Gdzieś w połowie trasy możemy skorzystać z atrakcji jaką jest rejs małą łódeczką, po jeziorku między skałami. Już samo dojście do jeziorka wąskimi schodami, między ogromnymi skałami jest atrakcją. Flisak, który steruje łódeczką opowiada zabawne historie, w różnych językach w zależności od tego kogo zabrał na pokład. Odwiedzenie Skalnego Miasta polecamy wszystkim, którzy będą w okolicy i gorąco zachęcamy do odwiedzenia tego pięknego cudu natury. Była to najlepsza atrakcja tego wyjazdu, na pewno jeszcze tu wrócimy. Tym czasem po przejściu całego szlaku wróciliśmy na parking. Wskoczyliśmy w ciuchy motocyklowe i udaliśmy się w stronę Kłodzka. O ile do tej pory pogoda nas rozpieszczała słońcem i przyjemną temperaturą o tyle chyba wyczerpaliśmy limit ładnej pogody na ten weekend. Po drodze do kolejnego noclegu dopadła nas ciemna chmura, która przyniosła ze sobą ulewny deszcz. Po dotarciu do celu trzeba było kupić dwie paczki ryżu i wsypać do rękawiczek i butów. Do rana ciuchy obeschły ale zrezygnowaliśmy z dalszego zwiedzania i postanowiliśmy wrócić do domu. Niestety i tym razem nam się nie udało i całą drogę przejechaliśmy przemarznięci w strugach deszczu.

Wyjazd na pewno można zaliczyć do udanych. Widzieliśmy piękne miejsca ze ślicznymi widokami. Do Kotliny Kłodzkiej jeszcze wrócimy, na razie udało się zobaczyć jej tylko małą część, a chcemy lepiej odkryć skarby, które skrywa. Więc pewnie, kiedy w nadchodzącym sezonie padnie pytanie: to gdzie teraz? Odpowiedz będzie prosta pętla po południowej części Kotliny Kłodzkiej.

>>galeria zdjęć<<

Polub lub udostępnij na:
Top

Polub nas na: